Cześć :)
Dzisiaj chciałabym poruszyć temat moich relacji z Sophie - moim psem. Będzie to post nieco inny niż te, które napisałam dotychczas, ponieważ chciałabym napisać coś... od serca. Myślę, że ogólnie nie potrafiłabym mówić o uczuciach nie z serca, ponieważ one właśnie z tego miejsca płyną :)
Wiem, że jeśli macie zwierzę, to pewnie twierdzicie, że jest ono najlepsze na świecie: najgrzeczniejsze, najmilsze, najpiękniejsze i najbardziej wyjątkowe :) Ja też, ale chyba tak to już jest. Każdy kocha swoje zwierzę najbardziej na świecie i za wszelką cenę chce je mieć przy sobie.
Ja dzięki mojemu psu czuję się przede wszystkim bezpieczna. I choć, czasem odmawia mi posłuszeństwa i wyrywa wrzosy w ogrodzie, kocham ją tak bardzo, że nie da się tego opisać. Myślę, że po prostu kochając kogoś, nie zwracamy uwagi na jego wady i akceptujemy tą osobę taką, jaką jest. Podobnie jest ze mną i Sophie.
To znaczy, nie wiem, co ona czuje w stosunku do mnie, ale mogę sobie to wyobrażać. Myślę, że mnie lubi. Każdego ranka gdy idę na śniadanie czeka na mnie merdając ogonkiem i spuszczając uszka. Wtedy nachylam się nad nią i wystawiam rękę, a ona podsuwa się pod nią i ociera się o mnie jak kot. A propos kotów: uwielbia je ganiać, a czasem nawet ziewa jak kot! Dlatego jest wyjątkowa.
Kiedy wracam ze szkoły "Fisiunia" zazwyczaj śpi. W ciepłe dni na kostce przed domem, a w chłodniejsze - w swoim kąciku, w kojcu. Widząc mnie poooooooowolnie ( oj, tak, bardzo powolnie ) wstaje, przeciąga się, ziewa mrucząc jak kot i wie, że czas na pieszczoty. Zawsze po szkole siadam na podłodze z wyprostowanymi nogami, a ona wchodzi mi na nie i czeka na głaskanie i pieszczotliwe wołanie. Czasem po szkole idę z nią na spacer. Jest ona rasy West Highland White Terrier, czyli psem myśliwskim (w miniaturowym wydaniu), więc czasem trudno jest ją odciągnąć od drzewa, krzewu, czy kupki piasku :)
I tak właśnie wyglądają moje uczucia z Sophie, tak codziennie mniej więcej ze sobą przebywamy. Post wyszedł dość długi, dlatego już dziś zapraszam Was do drugiej części "Sophie & I ", w której opowiem Wam "mini" historię tego, jak Sophie się znalazła pod moją opieką. Od razu mówię, że nie będzie to poradnik "jak wybrać psa" ,czy "gdzie kupować psy"... Będzie to też post pisany od serca. Chodzi mi o te pierwsze chwile z Sophie, pierwsze problemy z jej wychowaniem, itp.
Oczywiście, jeśli chcecie posta o wychowaniu psa, ułożeniu, podróżach z psem, to na podstawie mojego doświadczenia z psem mogę Wam na ten temat coś napomknąć.
To wszystko na dzisiaj,
do następnego,
przepełniona cudownymi wspomnieniami Sandy ^^