piątek, 23 sierpnia 2013

Sophie & I, cz.II


Cześć, moi kochani,
dzisiaj druga część o moim psie, w której opowiem Wam o początkach z Sophie. A tak btw, to przepraszam jeśli zdjęcia nie będą dobrej jakości, ale te z pierwszych dni Fisi zostały wykonane komórką. :) Let's get started! ^^
Dlaczego akurat SOPHIE?
Bardzo dużo osób zadaje mi to pytanie: skąd pomysł na imię dla psa? Kiedy je wymyślałam, bardzo lubiłam oglądać "H2O" (hahah, LOL) i gdy usłyszałam to imię, strasznie mi się spodobało. Weźcie pod uwagę to, że to było jakieś 4,5 lat temu! ;) :D
                                         <<5.03.2011r. - pierwszy dzień Sophie w naszym domu>>


Początki, zachcianki i zimowe spacery...
Sophie urodziła się 12 stycznia 2011 roku. Pojechaliśmy po nią 5 marca tego samego roku, oczywiście. Miała wtedy ok. 6 tygodni, a pies powinien mieć 8 tygodni, aby mógł być sprzedany.
To była sobota, więc miałam dużo czasu, żeby się z nią zapoznać. Hodowcy mieli pięć (!) ras psów, więc kiedy weszliśmy do środka zostaliśmy oblężeni przez kudłatych przyjaciół :) W międzyczasie przyniesiono dwie suczki rasy West Highland White Terrier. Jedną dano mojej mamie, drugą mnie. I właśnie wtedy poczułam, że szczeniaczek, którego trzymam, to Sophie, o której zawsze marzyłam. W samochodzie był przygotowany kocyk, żeby było wygodnie naszemu nowemu członkowi rodziny. Z racji iż był to pochmurny dzień, przeniosłam Sophie z budynku do samochodu pod kurtką! To było niesamowite. Do dziś nie mogę uwierzyć, że mam psa. Uwierzcie, że było to od zawsze moim największym marzeniem. Początkowo rodzice mieli wątpliwości, czy będę wytrwała i sumienna w psich obowiązkach, więc przez miesiąc (3.12.2010-3.01.2011) wychodziłam na "spacery" 4 razy dziennie. I to jeszcze w zimę! Było to dla mnie nie lada wyzwanie, ale naprawdę chciałam mieć Sophie, odkąd tylko pamiętam.
Zaniosłam ją do swojego pokoju. Usiedliśmy wszyscy w nim i obserwowaliśmy Sophie'inkę, która ganiała za swoim ogonem. Na zdjęciu powyżej nie widać, jak mała była Sophie. Orientacyjnie powiem Wam, że nie umiała wejść na krawężnik i nosiłam ją na dłoni :)
Początkowo miała spać w kartonowym pudełku :) Zrobił je mój brat ("Sophie" się nie zmieściło, dlatego było "Sofi"). Na spodzie było wyłożone folią i ręcznikiem, ponieważ... no wiadomo: nauka siusiania na dworze zajmuje trochę czasu.
 Kiedy wypadały jej ząbki nadmiernie gryzła nasze stopy, dywany i ogólnie, wszystko, co tylko się dało :D

 
                                                        Nawet gryzła nasze palce...


 A kiedy w dzień chciało jej się spać, wchodziła do szafki, bo było tam ciemno... :)

Włosy rosną jej bardzo szybko, więc przed pierwszą wizytą u fryzjera nie przypominała Westa... :)


To chyba wszystko, z ważniejszych rzeczy, które pamiętam i chciałam Wam przekazać. Jeśli coś mi się przypomni - z pewnością dopiszę :)
Możecie podzielić się swoimi opiniami w komentarzu, lub napisać jak zachowywały się Wasze zwierzaki, gdy były małe :)
Do następnego,
Sophie & Sandy ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz